Byłem pewien, że ojciec mnie puści, ale musiałem się go prosić godzinami. Z mamą nie było by problemu, ale niestety okazało się że musiała zostać w pracy do 22. Ale po jakimś czasie, udało mi się namówić ojca. Poszedłem do góry, ubrałem czarne jeansy, koszulę w kratkę a na to czarną kurtkę skórzaną. Później poszedłem do garażu, założyłem kask i ruszyłem do domu, w którym miała odbyć się impreza. Zaparkowałem między dwoma samochodami, zdjąłem kask, poprawiłem włosy i wszedłem do środka. Muzyka była strasznie głośno, aż przesadnie. Było wiele osób, większość znałem ale niektóre twarze były mi nieznane. Rozglądałem się za Julią, znalazłem ją przy napojach, gadała z jakimś dziewczynami. Raczej one gadały, a ona słuchała. Postanowiłem jej nie przeszkadzać. Podeszli do mnie chłopaki, trochę pogadaliśmy.
K: Planujemy trochę narobić dymu, masz jakiś pomysł? - spytał z szatańskim uśmiechem.
S: Czy wy naprawdę, musicie rozwalać każdą imprezę? - zaśmiałem się pod nosem.
B: Jasne że tak. Bez tego, było by nudno. - uśmiechnął się.
Wyszedłem na dwór, trochę odpocząć od tego gwaru. Zobaczyłem, że jakiś koleś zaczepia Julię. Ewidentnie próbował ją zgwałcić, dotykał tam, gdzie nie powinien. Nie mogłem tak tego zostawić, podszedłem do faceta i energicznym ruchem odepchnąłem go od niej.
S: Spieprzaj stąd. - warknąłem.
C: Tak? Bo co mi zrobisz? - spytał, język mu się plątał, był upity.
Nie mam zamiaru się z nim szczypać, dałem mu w pysk, najwidoczniej stracił przytomność. Potrząsnąłem ręką, trochę bolało. Obróciłem się i kucnąłem przy Julii.
J: Zabiłeś go? - spytała niepewnie.
S: Nie, ale powinienem. - powiedziałem. - Nic ci nie jest? - spytałem patrząc w jej piękne, bystre oczy.
Dziewczyna się rozkleiła i powiedziała że nie, przyciągnąłem ją do siebie i mocno przytuliłem.
S: Już wszystko okey. - powiedziałem łagodnie. - Jedziemy stąd? Znam fajne, ciche miejsce. - spytałem szepcząc jej do ucha.
~~Julia~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz