Zwyczajny poranek, wstałam o 7:00. Zazwyczaj tak wstaję, gdy trzeba iść do szkoły. Tym razem śniadanie zjadłam w piżamie. Poszłam się umyć. Następnie zrobiłam sobie makijaż i uczesałam włosy. Oczywiście, nie zapomniałam się ubrać. Założyłam bluzę i legginsy. Poszłam na pieszo do szkoły. Skręciłam do szatni i zdjęłam kurtkę oraz zmieniłam obuwie, ponieważ w kozakach nie byłoby mi za wygodnie ćwiczyć. Zauważyłam Szymona, który podszedł do mnie i się przywitał.
J: Słabo. - odparłam obojętnie.
S: Dlaczego? Dzisiaj zajebisty dzień się zapowiada.
J: Taa.. A dlaczego, co dzisiaj jest ? - skierowałam swój wzrok na niego.
S: To Ty nic nie wiesz? - spytał, jakbym go wprowadzała w błąd.
J: Nie wiem, ale chyba powinnam... No powiedz.
S: Dzisiaj szykuje się impreza. - oznajmił.
J: Co, jaka impreza? - mimika mojej twarzy, wykazywała zdziwienie.
S: No, u Kuczbixa.
J: Kto, to jest?
S: O matko! Ty serio nic nie wiesz.
J: Jak mi wyjaśnisz, to będę wiedziała.
S: Krzychu Kuczbański.
J: Nie znam.
S: Ten z 3b.
J: Ja nie przyjdę ..
S: Co ?! Dlaczego?
J: No, bo pewno będzie to jeden wielki syf. Po za tym nie dostałam zaproszenia.
S: Wbija, kto chce.
J: No, nie wiem..
S: Zrób to dla mnie i wpadnij.
J: Okey. - przewróciłam oczami. - Chodźmy już lepiej na lekcje.
Była informatyka, a później chemia. Dzień minął monotonnie, ale nie z powodu lekcji, a uczniów, którzy gadali tylko o jednym.. o tej imprezie. Podobno miała się zacząć o 18.
J: Mamo .. - nie wiedziałam, jak zacząć na pewno mnie nie puści !
M: Co się stało?
J: Bo dzisiaj jest impreza i chciałabym na nią pójść. - oznajmiłam.
M: Wykluczone, musisz się uczyć.
J: Ej no, wszyscy idą.
M: Ty nie musisz być taka jak wszyscy.
J: Ale chcę i pójdę.
M: Nie!
J: Akurat Ty mi zabronisz. - przewróciłam oczami.
Poszłam do pokoju i schowałam twarz w poduszce. Po chwili do pokoju ktoś wszedł. Była to osoba bardzo mi bliska i usiadła obok mnie.
M: Możesz iść, ale obiecaj, że będziesz na siebie uważać i nie popełnisz takiego głupstwa jakie popełniła twoja siostra.
J: Obiecuję. - uśmiechnęłam się do niej.
M: Dobra, to szykuj się. Przyjedzie, po Ciebie tata.
J: Nie proszę, sama wrócę.
M: O, której ma przyjechać?
J: Zadzwonię ...
Zaczęłam się przygotowywać. Umyłam się i zaczęłam obierać. Założyłam sukienkę i buty na obcasie. Następnie zrobiłam sobie makijaż. Jak zwykle delikatny, bo w takim jest mi najlepiej. Uczesałam się i wyszłam z domu.
( Szymon. )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz