wtorek, 23 grudnia 2014

Od Szymona - Cholerny poniedziałek (Julia)

Westchnąłem cicho. To złe wspomnienia, które niekoniecznie chciałem wspominać. Ale jak pyta, to wypadało by odpowiedzieć... najwyżej zmienię temat.
S: Byłem, póki ten idiota mi go nie zabrał. - powiedziałem tonem mieszanym ze złością a jednocześnie smutkiem. - Odebrał mi go chamsko, więc ja będę mądrzejszy i zrobię to inaczej.
J: A czego jeśli można spytać? - spytała nieśmiało.
S: Piłki Nożnej. - westchnąłem. - Ale nie chcę o tym gadać. - spuściłem wzrok. 
Julia kiwnęła głową i zaczęła przeglądać zeszyty.
S: Ładnie piszesz. - uśmiechnąłem się. 
Chciałem sprawić jej jakiś komplement, mam ich masę w głowie, jak na nią patrzę to same się rodzą. Sam nie wiem, dlaczego powiedziałem akurat to, idiota!
S: O ja pierdziele, teraz matma. - jęknąłem chowając twarz w ręce.
Dziewczyna cicho się zaśmiała. Poszliśmy pod klasę. Lekcja minęła monotonnie, jak zawsze. Ta baba tak przynudza, że... na dodatek nie było gościa, który zawsze tą matmę rozwala. Kolejny pech, ciekawe co jeszcze się stanie... reszta dnia minęła znośnie, wróciłem do domu i jak zwykle, nie zastałem tam nikogo. Rodzice pracują a brat zapewne liże się ze swoją dziewczyną.
Następnego dnia, nie czułem się najlepiej, ale mama mi nie uwierzyła, sam nie wiem dlaczego. Przecież to Oliwer przeważnie wymyśla wymówki, że boli go głowa itd. A nie ja. Wyszedłem na dwór i powdychałem trochę zimnego powietrza, pomogło. Ruszyłem do szkoły, po wyjściu z szatni, zobaczyłem Julię. Rozejrzałem się w koło, nie było nigdzie chłopaków. Podszedłem do niej i usiadłem obok dziewczyny pod ścianą.
S: Hej, co tam? - spytałem.

~~Julia~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz