Wstaję leniwie z łóżka. Kużdwa do szkoły. Jak mi się nie chce, ale
muszę. Wchodzę pod zimny prysznic. Teraz czuję się pobudzony i pełen
energii. Kurde zaraz się spójnię. Rzucam na siebie szarą koszulkę, nike i
biegnę. Zdążyłem na pięć minut przed dzwonkiem. Idę do szatni.
Gówniarze biegają i nie patrzą przed siebie. To najlepszy skrót do mojej
klasy więc idę dalej. Naglę jakaś dziewczyna przez przypadek wpadła na
tor biegu chłopaka i leci z nim na ziemię. Szybko łapię ją pięć
centymetrów od zderzenia z twardą podłogą.
- Uważaj trochę - warknąłem na szczeniaka - Nic ci nie jest. Cala
jesteś? Zabrać cię do pielęgniarki - zwróciłem się do zdezorientowanej
dziewczyny.
Julia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz