Obudził mnie budzik. Otworzyłam oczy i przetarłam je.-Dziś
poniedziałek...-Wymamrotałam. -Nowa uczennica-Dodałam po
chwili.-Wyśmiewanie, przezywanie i te inne pierdoły. -Wyszczerzyłam się
sama do siebie, lecz był to wymuszony uśmiech. Usiadłam na łóżku, obok
moich nóg zaczął wałęsać się R3hab.-Się masz młody.-Podrapałam go pod
brodą, a ten zamerdał ogonem najwyraźniej zadowolony i domagający się
więcej pieszczot. Wstałam, po czym chwiejnym krokiem ruszyłam do
toalety. Ubrałam luźną białą koszulę (Oczywiście, że męską~) z nadrukiem
tuż nad piersią logo DVBBS. Obiecałam Alexowi, że ją nałożę, a ja słowa
zawsze dotrzymuję. Wygrzebałam czarne, krótkie spodenki, spod sterty
niewyprasowanych jeszcze ubrań. Po około dwudziestu minutach
wyszykowałam się. Mama zawsze powiadała, iż wybieram się jak sójka za
morze. Gdy wspomniałam swój rodzinny dom, wywinęłam momentalnie oczami,
na znak pogardy. Spojrzałam na jadalnię, a później na swój brzuch.
Zrobiłam tak zwany "dzióbek" -Nie jestem głodna-Oznajmiłam sama do
siebie. Poczułam jak coś otarło się o moją nogę. Kucnęłam.-No co jest
młody?-Ujęłam jego pyszczek w dłonie i delikatnie ją ruszałam na boki.
-Masz być grzeczny, bo jak ni, to nie będzie nagrody-Skarciłam go
palcem, a ten cicho szczeknął. Pomaszerowałam do drzwi i nałożyłam białe
trampki, chwyciłam z półki swój czarny plecak ze Spider-manem(Nat jest
wielką fanką Marvela). -Bajo kochanieńki- Puściłam mu całusa i wyszłam.
Słyszałam stłumione przez drzwi, ciche szczekanie, a następnie stukot o
panele pazurków. Zakluczyłam drzwi wyjęłam z kieszeni lizaka. -Na to
zawsze jest czas .-Uśmiechnęłam się pod nosem i wsadziłam go do buzi.
Wygrzebałam telefon
i przeglądnęłam skrzynkę odbiorczą, gdy niespodziewanie wpadłam na
coś...Twardego. Wpierw myślałam, że to tylko ściana.....No ale ściany
nie posiadają mowy.
-Uważaj trochę.-Uniosłam głowę, po czym przetarłam czoło.
-Sorry....-Był to wysoki brunet o zabójczo pięknych oczach. (Tak
tak...Słabość do oczu....) Uśmiechnął się.-Przepraszam, ale śpieszę
się....
<Jakiś chłopak?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz