poniedziałek, 22 grudnia 2014

Od Julii - Cholerny poniedziałek (Szymon)

Uwielbiam polski, znowu dostałam bardzo dobry. Podszedł do mnie i zagadał ten chłopak, z którym siedziałam na poprzedniej lekcji.
J: Jeśli chcesz. - odpowiedziałam nie śmiało.
Szymon zaczął oprowadzać mnie, po szkole. Teraz przy najmniej nie będę się musiała pytać, gdzie co jest.
S: I, jak podoba Ci się szkoła? - spytał.
J: Tak, jest duża i nowocześnie wyposażona. Jednym słowem idealna. - uśmiechnęłam się. - Dzięki.
S: Spoko. Teraz W-F, chodźmy na lekcje.
Graliśmy w siatkówkę. Klasa była podzielona na dwie drużyny. Miałam farta i byłam kapitanem. Moja drużyna wygrała. Moje serce ogarniała radość. Po lekcji zaczepił mnie wuefista.
T: Julia, świetnie grasz. Może chciałabyś dołączyć do naszej drużyny siatkarskiej?
Jestem nowa i jak na razie samo szczęście mnie spotyka.
J: Naprawdę? Z wielką przyjemnością. - uśmiechnęłam się do nauczyciela.
T: To widzimy się na treningu. - wręczył mi harmonogram treningów i spotkań.
Wyszłam z sali i usiałam na ławce, pod oknem. Przysiadł się do mnie Szymon.
S: Czego od Ciebie chciał ten nauczyciel? - zapytał.
J: Spytał, czy dołączę do drużyny siatkarskiej. - uśmiechnęłam się.
S: No, to gratuluję. - odwzajemnił uśmiech.
J: Dzięki, a ty? - spojrzałam na niego. - Na pewno jesteś kapitanem jakiejś dziedziny sportu..

( Szymon . )
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz